wtorek, 29 maja 2012

Powrót do gry

     Hejka! Aż wstyd patrzeć kiedy opublikowany został ostatni wpis. A ile przymiarek było do jego wypuszczenia.. Nie ma co, bycie perfekcjonistą niekoniecznie się opłaca.
   Mam tyle spraw do opowiedzenia, że zamiast walnąć jednego wielkiego posta to spróbuję na bieżąco dzielić się z Tobą swoimi przemyśleniami i ostatnio zdobytym doświadczeniem, a działo się w ostatnim czasie sporo. Przez ostatnie 3 miesiące mieszkałem w trzech krajach, kolejne 2 odwiedziłem, trochę pracy szukałem a trochę udało się popracować. W tym momencie piszę już z Polski, czas chyba jednak pojawić się na uczelni i zobaczyć jakie przedmioty miałem w tym semestrze no i po prostu - zacząć zaliczać te kolosy a niedługo i egzaminy.

wtorek, 24 stycznia 2012

Czy uda się zdążyć na czas?

     Cześć cześć! Na blogach zaczęły się pojawiać wpisy o sesji i ja nie będę wyjątkiem, niestety. Piszę niestety, bo znowu sobie nieźle narobiłem problemów nie chodząc na zajęcia przez 3,5 miesiąca.. Taak, najpierw spokój i radość, a teraz sesja więc płacz i zgrzytanie zębów. Co zrobić, trzeba ponosić konsekwencje swoich (nie)działań /-: Może zbyt negatywnie podchodzę do tego teraz, ale nie jest tak źle. Przez ten wolny czas wziąłem się za siebie, rozpocząłem różne projekty, skupiłem się na kilku bardzo ważnych w tym roku sprawach, brałem udział (z sukcesem) w konkursach. Wolnego czasu nie przesiedziałem i o to chodziło.

sobota, 31 grudnia 2011

Się dzieje się

     Cześć Cię (-: Jakoś tak dziwnie, ni ma zimy, ni ma śnigu. Szkoda, że niektóre obowiązki w ten sposób nie mogą ulecieć w zapomniane. Czas leci ciągle jak głupi, aż się zdziwiłem, że to już prawie 4 tygodnie od ostatniego wpisu! Znowu dużo w tym mojej winy, bo 2 tygodnie temu zacząłem już coś pisać ale ostatecznie nie opublikowałem. Ba, nawet ten post czeka już 4 dni, nanoszę więc dopiski i ostatniego dnia się z Tobą dzielę informacjami (: Wróćmy do bloga, czyli do mnie.

czwartek, 1 grudnia 2011

Krótka aktualizacja 3

     Witam Cię w nowym miesiącu.
Nie wszystko idzie jak bym chciał, gdzieś jednak ten czas przeznaczony na pisanie bloga ucieka, dlatego dziś tylko małe streszczenie ostatnich tygodni.

     Ostatnimi czasy, czyli około od października, czuję że jestem bardziej produktywny każdego dnia. Główną tego przyczyną jest poranne wstawanie. Tak, dokładnie. Uwierz, że dużo bardziej wolę rano pospać niż wstawać spod ciepłej kołderki, "pani wie o czym ja mówię" (: Słabo mi to idzie ale ostatecznie budzę się i w ciągu kilku minut jestem gotowy do działania. O której wstaję? Powiem tak: gdy był czas letni to starałem się wstawać ok. 6:10-30. Później była zmiana czasu na godzinę do tyłu, a ja, jako że nie chciałem przestawiać zegara biologicznego to również przesunąłem godzinę i tym sposobem zacząłem wstawać o 5:15-35 (; Wstaję o 5:15 wtedy gdy idę biegać lub ok. 5:30 w pozostałe dni. Co robię?

środa, 23 listopada 2011

Powoli, ale do przodu

     Witam po dłuższej niż planowana przerwie (-: Przyznaję, że się w blogowaniu trochę opuściłem przez te ostatnie 2 miesiące, mam tylko nadzieję, że to się w następnych tygodniach zmieni. Najważniejsze jednak, że w realnym życiu idzie powoli, ale do przodu.
Na początku tylko dodam, że wpis czekał 1,5 tygodnia (!) na publikację, nie mogłem się przez tyle czasu zebrać by zrobić ostatnie poprawki i publikować. Szkoda gadać. Nie bierz ze mnie przykładu, proszę!

czwartek, 27 października 2011

Gdzie ten październik..

      Hej! No i w końcu się pojawiłem (-: Stęskniłem się za Tobą, za blogiem, no i potrzebuję trochę motywacji i poczucia kija nad sobą, skoro z własnej, nieprzymuszonej woli nie mogę się zabrać za siebie..
Dzisiaj mała dawka aktualności plus trochę planów głośno wypowiedzianych by mnie było w najbliższej przyszłości z czego rozliczać.
     No to jedziemy. W ostatnim miesiącu to było tak, że...

piątek, 30 września 2011

W końcu to wiem - mogę wszystko! ! !

      Hejka. Piszę ten post już 3 dni, czas najwyższy nadrobić małe zaległości z bloga. Z bieżących spraw - w poniedziałek miałem egzamin. Oczywiście plan był by się na niego pouczyć i zdać spokojnie, ale gdzie tam, przecież trzeba coś wymyślić dodatkowego.. W sobotę byłem na imprezie u znajomych pod hasłem ‘pożegnanie lata’. Spoko, przecież w niedzielę się pouczę. No tak, ale całego dnia się uczyć nie będę nie? Na szybko ustawione spotkanko z dawną koleżanką i kilka godzin wyjęte. Do nauki się nie zmogłem. Egzamin przełożyłem na wtorek, całe szczęście chociaż wtedy nie dałem (za bardzo) ciała i pozaliczałem. Został ostatni egzamin i praca mgr. Mam cichy plan by się sprężyć i w miesiąc to zrobić.. Zobaczymy, będę informował na bieżąco czy to w ogóle wykonalne :/